Solidarność bez Brytyjczyków

Dzień po oświadczeniu, że nie wiedzą, co dalej robić z konstytucją, unijni przywódcy pochylili się nad wspólnymi finansami. Choć w jednym przypadku chodziło o idee, a w drugim o miliardy euro, okazało się, że problem jest ten sam.

Stara Unia nie chce płacić za rozszerzenie. W referendach konstytucyjnych Francuzi i Holendrzy powiedzieli "nie", żeby zaprotestować przeciwko planom przyjęcia Turcji do UE. Nad Sekwaną kluczowy był także strach przed polskim hydraulikiem, symbolizującym tanią siłę roboczą ze wschodu Europy. Stara Unia boi się konkurencji i nie ma ochoty ponosić kosztów naszego awansu cywilizacyjnego.

Tony Blair i Jacques Chirac mówią, że budżet powinien finansować najbiedniejszych. Gdy jednak przychodzi do wystawienia rachunku za miliardy euro na polskie autostrady, obaj bronią starych przywilejów.

To Wielka Brytania storpedowała szczyt, który miał szybko przynieść dziesiątki miliardów euro wschodniej Europie. Jeśli zrobiła to dla upokorzenia Francji, to nie zauważyła, że prawdziwe koszty poniosą nowe państwa członkowskie. Stara Unia ma dosyć łożenia na biednych. Polska weszła do tego klubu w ostatnim momencie. Ale chyba już nie zdąży skorzystać z unijnej hojności.

18.06.2005.

 

wstecz

 

All content Copyright C 2005-2006 Permedia acting for the European Parliament Information Office in Poland. All Rights Reserved.
Wydawca: Roman Gutkowski, Permedia; Redaktor Naczelna: Maria Graczyk; Informacje: info@eurokonstytucja.pl

Serwis stanowi własność Biura Informacyjnego Parlamentu Europejskiego w Polsce
Serwis hostowany przez firmę NorKon
Webdesigner Piotr Gessek