| Unia na wirażu | ||
22 czerwca sesję plenarną Parlamentu Europejskiego w Brukseli rozpoczęła debata nad podsumowaniem sześciu miesięcy Prezydencji Luksemburskiej oraz szczytu Rady Europejskiej w dniach 16-17 czerwca 2005 r.
Przewodniczący Prezydencji Luksemburskiej, Premier Luksemburga Jean Claude JUNCKER przyznał, że Unia Europejska znajduje się w kryzysie, a czerwcowy szczyt Rady zakończył się niepowodzeniem. Prezydencja Luksemburska w trakcie ponad 60 godzin żmudnych negocjacji przedstawiła kompromisowe stanowisko w sprawie budżetu, w tym także co do utrzymania rabatu brytyjskiego. Premier Juncker podkreślał, że przewidywało ono utrzymanie tego rabatu, ale w takiej formie, aby nie obciążał on nowych krajów członkowskich. Wyraził żal, że to rozwiązanie nie zostało przyjęte.
Również przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel BARROSO przyznał, że debata konstytucyjna jest bardzo ważna, ale dla przeciętnego obywatela najważniejsze jest to, co leży u podstaw gospodarki, a więc właśnie rozwój gospodarczy, bo on oznacza miejsca pracy. Dobrze się stało, że po niepomyślnych wynikach głosowań referendalnych we Francji i Holandii nastąpi okres refleksji. Zdaniem przewodniczącego Barroso na końcu debaty o przyszłości Konstytucji powinno się pokazać obywatelom wizję na następne lata. Podzielił rozczarowanie brakiem porozumienia w sprawie perspektywy finansowej na lata 2007-2013, ale jak zauważył nigdy jeszcze się nie zdarzyło, aby doszło do porozumienia już podczas pierwszych negocjacji. Barroso zadeklarował pełną gotowość Komisji Europejskiej do współpracy z Prezydencją Brytyjską.
Po wystąpieniach przewodniczącego Prezydencji i Komisji Europejskiej głos zabrali posłowie w imieniu grup politycznych.
Hans-Gert POETTERING (PPE/DE, DE), w imieniu Grupy Europejskiej Partii Ludowej i Europejskich Demokratów, powiedział, że kryzys, jaki dotyka Unię jest podwójny - jest to kryzys zaufania między politykami w Europie, ale także kryzys zaufania obywateli do polityków. Wielu obywateli w Europie uważa, że sprawy dzieją się zbyt szybko. Podkreślił jednak, że jego grupa ma wolę polityczną, aby kontynuować proces europejskiej integracji i że Europa nie powinna być tylko strefą wolnego handlu. Zauważył, że Parlament dał już swoją odpowiedź w sprawie budżetu Unii i kolej teraz na Państwa Członkowskie (Radę), aby zajęły jasne stanowisko. "Jesteśmy to winni nowym krajom członkowskim" - powiedział poseł Poettering.
Poseł Martin SCHULZ (PSE, DE) w imieniu Grupy Socjalistycznej powiedział, że dwie z instytucji europejskich (Parlament i Komisja) odrobiły zadanie domowe i przedstawiły swoje propozycje perspektywy finansowej. Rada, kierując się wewnętrznymi interesami największych krajów nie potrafiła się na to zdobyć.
Poseł Graham R. WATSON (ADLE, UK) w imieniu Grupy Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy, powiedział, że tryumf na "nie" będzie tryumfem krótkim. Postawa Francji i Wielkiej Brytanii, jaką zaprezentowały te kraje wobec budżetu są postawami z przeszłości, kiedy myślało się o Europie brytyjskiej, czy Europie francuskiej. Dziś jest jedna wspólna Europa i musi ona podjąć wyzwania świata, który nie stoi w miejscu. "Czas refleksji nie może być czasem marazmu" , powiedział Watson.
Również posłanka Monica FRASSONI (Zieloni/ALE, IT) wskazywała na konieczność kompromisu między zwolennikami dwóch koncepcji Europy. Jeśli UE ma być unią polityczną, należy popierać inicjatywy krajów nowej dziesiątki, a Parlament powinien się znaleźć w centrum debaty o przyszłości Unii Europejskiej.
Francis WURTZ (GUE/NGL, FR) stwierdził, że wybór obywateli UE był wyborem przemyślanym, a ci, którzy zagłosowali przeciw Konstytucji zgadzają się z Europą, lecz nie akceptują chaosu, jaki w niej panuje. Obawiają się utraty ochrony socjalnej i dominacji doktryny neoliberalnej. Szczyt Rady Europejskiej pokazał, zdaniem posła, karykaturalny, merkantylny, obraz Europy. Głównych odpowiedzialnych za kryzys upatruje on w grupie 6 krajów, które zgłosiły propozycje drastycznego ograniczenia składek do budżetu UE.
Jens-Peter BONDE (IND/DEM, DK) skrytykował Przewodniczącego Prezydencji Luksemburskiej za to, że chce kontynuować ratyfikację Konstytucji. Władza powinna być w rękach ludzi, a nie elit politycznych, podkreślał poseł. I tak, jak stwierdził, tekst w tym brzmieniu nigdy nie zyskałby poparcia w referendum, na przykład, w Wielkiej Brytanii. "Coś, co umarło, należy pogrzebać, a nie odsuwać w czasie", powiedział.
Poseł Guntars KRASTS (UEN, LV) jako źródło kryzysu zaufania do Unii upatruje fakt, że Państwa chcą przypisywać sobie sukcesy, natomiast porażkami obarcza się Unię Europejską. Co do dwóch koncepcji rozwoju Europy, powiedział, że są to dwie strony tego samego medalu, gdyż bez integracji społeczno-gospodarczej nie zbuduje się unii politycznej.
Koenraad DILLEN (NI, BE) z grupy posłów niezrzeszonych zauważył, że ani świat, ani Europa nie kończą się na fiasku szczytu Rady Europejskiej. Podkreślił, że szerzej powinna być stosowana zasada pomocniczości, gdyż obecnie wiele funduszy europejskich jest marnowanych. Wyraził nadzieję, że śmierć Konstytucji może być początkiem nowej Europy.
Polski poseł Wojciech ROSZKOWSKI (UEN, PL) powiedział, że obecny kryzys nie powinien nikogo cieszyć. Niechęć do Traktatu Konstytucyjnego nie musi oznaczać niechęci do Unii Europejskiej. "Unia powinna być dobrem, na którym nam powinno zależeć", powiedział polski poseł. Zauważył, że przyczyną kryzysu nie jest ostatnie rozszerzenie Unii, lecz raczej debaty oparte na starych ideologicznych sloganach. Fiasko Traktatu Konstytucyjnego, zdaniem posła, oznacza sprzeciw obywateli wobec federalizacji. Dlatego działania Unii powinny być teraz usprawniane, ale w drodze inicjatyw oddolnych, nie przez wszystkowiedzące elity polityczne.
Poseł Jacek PROTASIEWICZ (PPE/DE, PL) wyraził przekonanie, ze trwający obecnie impas nie ma charakteru trwałego i zostanie wkrótce przełamany. Podkreślił jednak, że powinno się to odbyć bez szkody dla nowych krajów członkowskich. Jak zauważył polski poseł, "solidarność europejska nie może być ofiarą sporów w obrębie starej piętnastki" . Trzeba inwestować w rozwój nowych krajów Unii, gdyż skutki powojennego podziału Europy powinny być naprawiane wysiłkiem starej Europy. Poseł uznał za rozsądną decyzję o okresie refleksji nad przyszłością Traktatu Konstytucyjnego, gdyż nawołując do kontynuowania ratyfikacji można osiągnąć skutek odwrotny od zamierzonego. "Zdejmując nogę z gazu, Prezydencja wyprowadziła Unię Europejską z niebezpiecznego wirażu" , powiedział polski poseł. 22.06.2005.
|
||
All content Copyright C 2005-2006 Permedia acting for the European Parliament Information Office in Poland. All Rights Reserved.
|
|
Serwis
stanowi własność Biura Informacyjnego Parlamentu Europejskiego w Polsce
|