Perspektywa Finansowa 2007-2013

Podczas debaty posłowie mieli okazję do wyrażenia pierwszych opinii po ogłoszeniu porozumienia między Parlamentem, Radą i Komisją w sprawie wieloletniego budżetu UE na lata 2007-2013. Choć nie kryli rozczarowania uzgodnionym poziomem wydatków, wyrażali zadowolenie, że doszło do kompromisu. Posłom negocjującym porozumienie, którym przewodniczył Janusz Lewandowski, udało się zwiększyć wydatki o 4 mld euro w stosunku do grudniowej propozycji Rady.

 

Przewodniczący PE Josep Borrell poinformował posłów, że parlamentarny zespół negocjujący porozumienie ws. perspektywy finansowej 2007-2013 osiągnął porozumienie z przedstawicielami Rady i Komisji. "Parlament ustalił cele zarówno ilościowe jak i jakościowe - mówił Borrell - życzyliśmy sobie zwiększenia wydatków, ale i lepszej struktury wydatków". Limit wydatków został zwiększony o 4 mld euro w stosunku do grudniowej propozycji Rady. "To żywe pieniądze na programy, które dotknęły największe cięcia - Erasmus, kształcenie przez całe życie, innowacje i pomoc dla małych i średnich przedsiębiorstw". O 2,5 mld euro więcej dostanie EBI na finansowanie pomocy MŚP i TEN.

 

Sprawozdawca Poseł Reimer BÖGE (EPP-ED, DE) nie był zadowolony z wyników negocjacji. Nie daje ono perspektywy finansowej adekwatnej do potrzeb powiększonej UE. Jednak przyznał, że "w obecnych warunkach osiągnęliśmy granice akceptowalnego porozumienia". Dodał, że "Parlament nie był zaprzątnięty jedynie liczbami - chcieliśmy reform politycznych, nowych instrumentów, ograniczenia biurokracji i zagwarantowania roli PE w kształtowaniu instrumentów polityki zagranicznej, jak i w zakresie przeglądu budżetu w latach 2008-2009. Udało nam się przedstawić te oczekiwania w zadowalający sposób. Jeśli chodzi o liczby, osiągnęliśmy bolesny próg możliwości" .

 

"Nie jesteśmy do końca zadowoleni, ale wiemy, że więcej nie można było osiągnąć", mówił  H. Poettering (EPP-ED). Podkreślał, że stawka jest zdobycie przekonania obywateli do idei europejskich, ale zwracał uwagę na odpowiedzialność rządów krajowych za wydatkowanie unijnych pieniędzy. Dziękował i chwalił parlamentarny zespół negocjacyjny za wypracowane porozumienie.

 

M.Schulz (PES) mówił, że "choć jest to mniej niż chcieliśmy, to więcej niż wielu z nas oczekiwało. To jest zwycięstwo zdrowego rozsądku". Podkreślał znaczenie przeglądu budżetu w roku 2008-9 i oczekiwał poprawy zarządzania finansami Unii. "Mamy dziś dobry dzień", zakończył dziękując parlamentarnym negocjatorom.

 

G. Watson (ALDE) wyrażał nadzieję, że porozumienie zyska aprobatę PE i Rady, mimo że nie jest do końca zadowalające. "Nie ma wystarczających pieniędzy na Galileo, na kształcenie ustawiczne, na TENs, czyli na to, co tworzy wartość dodaną Unii", mówił. Powiedział, że w stolicach niektórych krajów słychać zachęty do studzenia zapędów Wspólnoty, ale "jeśli nie będzie wewnętrznej siły napędowej do realizacji wizji i strategii UE, to może wydarzenia poza granicami Unii zmuszą nas do zapewnienia UE środków, które jej są niezbędne".

 

"Nieprawda, że to porozumienie da nam środki odpowiednie do naszych ambicji", mówiła posłanka  M.Frassoni (Zieloni) zarzucając Państwom Członkowskim "brak woli do zapłacenia za to, co konieczne do zapewnienia funkcjonowania UE".

 

F.Wurtz (GUE/NGL) uznał za słuszne odrzucenie grudniowej propozycji Rady, która przewidywała za mało środków na edukację, badania i rozwój. Wskazywał, że budżet nie jest jedynym instrumentem zapewnienia modernizacji i wzrostu, wskazując na rolę Europejskiego Banku Centralnego.

 

W.Roszkowski (UEN) powiedział, że z jednej strony porozumienie kończy 15 miesięcy napięć i niepewności, ale z drugiej strony budżet ten zawodzi oczekiwania. Opracowanie budżetu, który wzrasta o 2%, przy szacowanym wzroście PKB UE w latach 2007-13 na poziomie 15% poseł Roszkowski nazwał "małostkowym uporem Rady". Odnosząc się do opinii, że w nowych krajach UE przeważa sceptycyzm, pytał czy eurosceptyczne nie są "te kraje starej Unii, które chcą mieć więcej Europy, za mniej pieniędzy?". Zapowiedział, że będzie namawiał swoją frakcję do poparcia budżetu, ale "proszę nie winić nowych Państw Członkowskich, bo problemy finansowe UE wynikają ze skąpstwa starych krajów Unii".

 

N.Farage (IND/DEM) rozpoczął od uwagi, że UE oddaje się "ulubionemu zajęciu dzielenia włosa na czworo" , pytając, kiedy posłowie zajmą się rzeczywistymi problemami budżetowymi i negował w ogóle sens opracowywania unijnego budżetu. Zapowiedział, że Brytyjczycy już wkrótce przestaną słać pieniądze do wspólnotowej kasy, finansując tym samym swoich konkurentów ekonomicznych w Europie. "Ale dobrze się bawiliśmy w Waszym towarzystwie" zakończył na pocieszenie.

 

J.C.Martinez (NI) zauważył, że z takim budżetem gospodarka Unii nie stanie się najbardziej konkurencyjną gospodarką świata, tak jak ZSRR nie prześcignęło Stanów Zjednoczonych, co wieszczył Nikita Chruszczow.

 

 

Parlament Europejski

Polska sekcja prasowa

 

 

 5 kwietnia 2006

 

 

 

 

wstecz

 

All content Copyright C 2005-2006 Permedia acting for the European Parliament Information Office in Poland. All Rights Reserved.
Wydawca: Roman Gutkowski, Permedia; Redaktor Naczelna: Maria Graczyk; Informacje: info@eurokonstytucja.pl

Serwis stanowi własność Biura Informacyjnego Parlamentu Europejskiego w Polsce
Serwis hostowany przez firmę NorKon
Webdesigner Piotr Gessek