Czas na Luksemburg

Dzisiaj mieszkańcy jednego z założycieli Wspólnot Europejskich - Luksemburga - zadecydowali w referendum, czy popierają unijną konstytucję. Zdaniem premiera Junckera, jeśli wynik tego głosowania będzie negatywny, to Traktat będzie martwy. Jeśli jednak Luksemburczycy powiedzą "Oui" dla konstytucji, to będzie to istotny sygnał, że proces jej ratyfikacji jest nadal żywy. Bardzo popularny w swoim kraju Jean-Claude Juncker zapowiedział, że w przypadku zwycięstwa "Non" poda się do dymisji.

Od godziny 8 do 14 ponad 200 tysięcy uprawnionych do głosowania mieszkańców Wielkiego Księstwa Luksemburga zadecydowało przy urnach o dalszych losach Traktatu Konstytucyjnego. Luksemburg był czwartym krajem Unii Europejskiej (obok Hiszpanii, Francji i Holandii), który zdecydował się zapytać o to swoich mieszkańców w referendum i piętnastym, który wypowiedział się w sprawie eurokonstytucji. Dotychczas w drodze referendum Traktat zaakceptowali jedynie Hiszpanie. Kilka tygodni temu dokument odrzucili zarówno Francuzi, jak i Holendrzy. Odtąd jego przyjęcie stanęło pod dużym znakiem zapytania, a poszczególne kraje wstrzymały się z dalszymi krokami ratyfikacyjnymi (m.in. Wielka Brytania i Polska).

Według ostatniego, dozwolonego prawem, sondażu opinii publicznej (z 10 czerwca), eurokonstytucję popierało 55 proc. Luksemburczyków. Nieoficjalnie, bo od miesiąca trwa cisza wyborcza, niedzielny wynik może być podobny - 55 proc. Nie cichną jednak protesty luksemburskich przeciwników eurokonstytucji. Uważają oni, że Traktat nie zapewnia wystarczającej demokracji, przyznając zbyt dużą rolę Komisji Europejskiej. Podobny zarzut stawiają tekstowi dokumentu, który - ich zdaniem - został europejskim społeczeństwom narzucony "z góry".
Dzisiejsze "nie" dawałoby temu krajowi - uważają - najlepszą pozycję podczas renegocjacji tekstu konstytucji. Podkreślają, że Traktat powinien wzmacniać prawa socjalne i prawa podstawowe obywateli, czego obecny jego projekt nie czyni. Zarzucają mu także nadmierną liberalizację różnych dziedzin życia.

Innego zdania jest premier Juncker, w ubiegłym półroczu przewodniczący Unii Europejskiej, który postawił na szali cały swój autorytet. Dlatego niedzielne głosowanie oznacza także wotum zaufania dla jego rządów. Ze względy na perturbacje związane z procesem ratyfikacyjnym konstytucji UE jedno z najmniejszych państw Unii Europejskiej (mniejsza jest tylko Malta) staje się dziś swoistym języczkiem u wagi. Pierwsze wyniki głosowania, na razie z miasta Luksemburg, będą znane już po godzinie 16.

Wielkie Księstwo Luksemburga jest dziedziczną monarchią parlamentarną. Głową państwa jest Wielki Książe Henri. Mały Luksemburg jest jednym z najbogatszych państw Unii - z produktem krajowym brutto w wysokości prawie 40 tys. dolarów rocznie na jednego mieszkańca (Polska - ponad 4 500, według "Der Fischer Almanach 2005").



Maria Graczyk

10.07.2005

wstecz

 

All content Copyright C 2005-2006 Permedia acting for the European Parliament Information Office in Poland. All Rights Reserved.
Wydawca: Roman Gutkowski, Permedia; Redaktor Naczelna: Maria Graczyk; Informacje: info@eurokonstytucja.pl

Serwis stanowi własność Biura Informacyjnego Parlamentu Europejskiego w Polsce
Serwis hostowany przez firmę NorKon
Webdesigner Piotr Gessek