Eurokonstytucja - czysty zysk

Paweł Świeboda - dyrektor departamentu Unii Europejskiej w Ministerstwie Spraw Zagranicznych:

Polska powinna poprzeć ratyfikację Traktatu Konstytucyjnego niezależnie od wyniku referendów w tej sprawie we Francji i Holandii.

Zmienne nastroje wokół Traktatu Konstytucyjnego we Francji i Holandii rodzą w Polsce pokusę, aby odłożyć referendum w tej sprawie, być może ad calendas Graecas. To jednak zły scenariusz. Polska powinna dobrze życzyć eurokonstytucji i przygotowywać się do własnego referendum. Dla nas bowiem i dla całej Unii Europejskiej nic dobrego nie wyniknie z fiaska tego projektu. "Nie" nad Sekwaną oznaczałoby "tak" dla nierealistycznych eksperymentów z Europą bardziej socjalną, mniej solidarną i zamkniętą dla nowych członków. Te eksperymenty długo by nie potrwały, ale kosztowałyby nas wszystkich wiele niepotrzebnych frustracji.

Francuskie referendum jest po części zaległym głosowaniem w sprawie rozszerzenia UE o dziesięć nowych państw, w tym o Polskę. O potrzebie odwołania się w tej sprawie do społeczeństw 15 starych państw członkowskich mówiono już przed laty. Zwolennikiem referendum był m.in. komisarz Günter Verheugen.

Polska nie przyjmowała tego pomysłu z entuzjazmem. Znaliśmy ambiwalentny stosunek części społeczeństw europejskich do zaproszenia nowych członków do wspólnego stołu. Dziś jednak jesteśmy po drugiej stronie rzeki. (...)

Niektórzy francuscy politycy liczą na to, że kryzys w UE spowodowany odrzuceniem eurokonstytucji nad Sekwaną będzie ożywczy dla samej idei integracji. Ich zdaniem Unia musi bardziej zatroszczyć się o obywatela, a zwłaszcza tworzyć miejsca pracy i zapewnić godziwą opiekę socjalną.

Pogląd ów trzeba potraktować z otwartością i zrozumieniem, zakładając dobre intencje jego autorów. Zawiera on jednak błędną diagnozę. Unia nie dozna odnowy po odrzuceniu Traktatu Konstytucyjnego. Zamiast rozwiązywać realne problemy, pogrąży się w autorefleksji. Być może powróci do niekończącej się debaty instytucjonalnej, zaniedbując najważniejsze wyzwania międzynarodowe. Jeśli przybędzie miejsc pracy, to w ośrodkach badawczych analizujących, co takiego stało się w UE. (...)

Największym wyzwaniem w polskiej debacie jest poparcie dla Unii jako projektu politycznego. Najkrócej mówiąc, oznacza to umiejętność myślenia w kategoriach interesu wspólnotowego, zobowiązanie do obustronnej solidarności oraz zaakceptowanie faktu, że nie zawsze musimy mieć rację. Tymczasem my chcemy Unii skrojonej na naszą miarę, Unii made in Poland.

Nasze "tak" dla Traktatu Konstytucyjnego powinno oznaczać akceptację kompromisu jako reguły gry w UE. Tylko w ten sposób obronimy to, na czym nam najbardziej zależy - Unię solidarną, otwartą na świat i swych sąsiadów. Benjamin Franklin mówił o konstytucji USA: "Zgadzam się na tę konstytucję, ponieważ myślę, że lepszej nie będzie, i nie jestem pewny, czy ta nie jest przypadkiem najlepsza". Zapamiętajmy tę maksymę.

"Gazeta Wyborcza", 17.05.2005

                                                                                                                                          wstecz

 

All content Copyright C 2005-2006 Permedia acting for the European Parliament Information Office in Poland. All Rights Reserved.
Wydawca: Roman Gutkowski, Permedia; Redaktor Naczelna: Maria Graczyk; Informacje: info@eurokonstytucja.pl

Serwis stanowi własność Biura Informacyjnego Parlamentu Europejskiego w Polsce
Serwis hostowany przez firmę NorKon
Webdesigner Piotr Gessek