Dariusz Rosati

- poseł do Parlamentu Europejskiego (Grupa Socjalistyczna)

Rozpoczęła się w Polsce publiczna debata o konstytucji europejskiej. Jej celem jest analiza i spopularyzowanie zapisów Traktatu Konstytucyjnego po to, aby ułatwić jak najszerszym rzeszom polskich obywateli podjęcie świadomej i przemyślanej decyzji w referendum konstytucyjnym. Po dwóch latach od referendum akcesyjnego, w którym poparliśmy członkostwo naszego kraju w Unii Europejskiej, stajemy przed kolejną ważną decyzją dotyczącą naszej wspólnej przyszłości.

 

Konstytucja europejska ma oczywiście swoich zwolenników i przeciwników. W głosowaniu w Parlamencie Europejskim poparło ją 500 deputowanych, 139 było przeciw, a 40 wstrzymało się od głosu. Jednak w składzie polskiej delegacji rozkład głosów był odmienny - tylko 15 posłów głosowało za przyjęciem Konstytucji, natomiast 19 było przeciw i 19 wstrzymało się od głosu. Ten szczególny sceptycyzm polskich eurodeputowanych kontrastuje także z poparciem, jakim Konstytucja cieszy się w polskim społeczeństwie. Warto przyjrzeć się argumentom obu stron, aby lepiej zrozumieć kontrowersje wokół tego dokumentu.

 

Jest kilka istotnych powodów, dla których Konstytucja jest potrzebna Polsce i Europie. Po pierwsze, istnieje pilna potrzeba konsolidacji i uproszczenia podstaw prawnych Unii Europejskiej. Obecnie ramy prawne Unii wyznaczone są przez różne akty normatywne - między innymi przez Traktat Rzymski z 1957 roku, Traktat z Maastricht z 1991 roku, Traktat Amsterdamski z 1997 roku, Jednolity Akt Europejski z 1987 roku, a także przez kolejne traktaty akcesyjne. Poruszanie się w tym gąszczu przepisów staje się coraz trudniejsze. Nowa konstytucja konsoliduje różne traktaty i akty normatywne i scala je w jeden spójny dokument. Dzięki temu cele, wartości i funkcje Unii, oraz kompetencje i zasady funkcjonowania jej organów są przedstawione w sposób jasny i przejrzysty w ramach jednego traktatu.

 

Po drugie, Konstytucja przybliża Unię do obywateli i zapewnia im więcej praw niż do tej pory. Zawiera Kartę Praw Podstawowych, w której na naczelnym miejscu stawia się godność człowieka i prawo do życia, oraz potwierdza się nienaruszalność takich wolności i swobód obywatelskich, jak wolność myśli, sumienia, religii, wypowiedzi, stowarzyszeń i zgromadzeń. Konstytucja nadaje też obywatelom Unii prawo do podejmowania inicjatywy ustawodawczej i ułatwia im dochodzenie swoich praw przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości.

 

Po trzecie, Konstytucja wprowadza istotne zmiany instytucjonalne, których celem jest zwiększenie skuteczności i efektywności działania rozszerzonej Unii Europejskiej. Nowy system podejmowania decyzji przy pomocy podwójnej większości ogranicza ryzyko impasu czy wręcz paraliżu w sytuacjach, kiedy różne państwa mają odmienne stanowiska. W tym samym kierunku działa zwiększenie zakresu głosowania większościowego i ograniczenie wymogu jednomyślności do najważniejszych, strategicznych spraw. Następnie, Konstytucja likwiduje system sześciomiesięcznej rotacyjnej prezydencji sprawowanej kolejno przez państwa członkowskie i wprowadza urząd Prezydenta Unii, wybieranego raz na dwa i pół roku. Zwiększa to sprawność Unii i nadaje jej większą wyrazistość na zewnątrz. Pojawia się też urząd unijnego ministra spraw zagranicznych, który w jednych rękach skupi kompetencje rozproszone obecnie pomiędzy kilku członków Komisji Europejskiej (komisarz ds. stosunków zewnętrznych, komisarz ds. pomocy rozwojowej) i Radę Ministrów. Wreszcie, sprawność funkcjonowania Unii zostanie wzmocniona dzięki temu, że Konstytucja nadaje Unii osobowość prawną.

 

Po czwarte, Konstytucja wzmacnia stopień demokratycznej kontroli nad działaniem organów wykonawczych Unii ze strony Parlamentu Europejskiego i parlamentów narodowych. Parlament Europejski uzyskuje dodatkowe uprawnienia, m.in. w dziedzinie powoływania i odwoływania Komisji oraz w dziedzinie uchwalania budżetu. Konstytucja wprowadza także zasadę demokracji uczestniczącej, umożliwiając obywatelom i stowarzyszeniom wypowiadanie się i publiczną debatę na temat spraw będących przedmiotem działania Unii, a także uznaje i wspiera rolę partnerów społecznych. Każdy obywatel Unii uzyskuje prawo do dostępu do wszystkich dokumentów jednostek i instytucji unijnych.

 

Wśród zarzutów, jakie stawia się pod adresem Konstytucji, najistotniejsze i najczęściej podnoszone dotyczą czterech spraw: brak nawiązania do chrześcijaństwa, odejście od nicejskiego systemu głosowania ważonego na rzecz głosowania przy pomocy podwójnej większości, nadrzędność prawa unijnego nad prawem krajowym i w konsekwencji ograniczenie suwerenności Polski, i wreszcie nadmierna szczegółowość i rozmiary tego dokumentu.

 

Rzeczywiście, jednym z najważniejszych niedostatków Konstytucji jest brak odniesienia do chrześcijaństwa jako duchowego fundamentu Europy. Należy żałować, że polskiej delegacji nie udało się uzyskać poparcia innych krajów dla wprowadzenia tego zapisu do preambuły do Konstytucji. Zapis taki nie tylko dałby świadectwo prawdzie historycznej, ale i uczyniłby Unię bliższą Polakom. Byłby potwierdzeniem tego, że inne narody Europy wyznają te same wartości, co my, Polacy. Ale czy nieobecność zapisu o chrześcijańskich korzeniach ma być powodem do odrzucenia przez nas Konstytucji? Warto przywołać w tej sprawie opinię hierarchów Kościoła katolickiego i samego Jana Pawła II. Krytykując brak odniesienia do chrześcijaństwa, papież i biskupi jasno dali do zrozumienia, że nie są przeciwni przyjęciu Konstytucji. I trudno się dziwić - wszak ważniejsze od słów są czyny i przestrzeganie przykazań nauki katolickiej, na co dzień.

 

W sprawie odejścia od nicejskiego systemu głosowania wylano już morze atramentu. Pod naciskiem opozycji, rząd Leszka Millera zaangażował się w beznadziejną i niepotrzebną walkę o utrzymanie systemu głosowania ważonego. Beznadziejną, bo osamotniona Polska, pozbawiona poparcia innych państw członkowskich, nie mogła w żaden sposób obronić zapisów z Nicei. Niepotrzebną zaś, bo zapisy nicejskie wcale nie były dla Polski korzystne. Nicejski system głosowania daje wprawdzie lepsze możliwości blokowania wspólnych decyzji, ale przez to właśnie sprzyja egoizmom narodowym. To z kolei ogranicza zakres stosowania zasady solidarności i zmniejsza poczucie odpowiedzialności krajów bogatych za kraje uboższe. Tymczasem Polsce winno zależeć na jak najszerszym zakresie solidarności w ramach Unii, zarówno w obszarze polityki spójności, jak i w obszarze polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. W istocie więc, proponowany w Konstytucji system głosowania większościowego jest korzystniejszy z punktu widzenia długofalowych polskich interesów, ponieważ stwarza lepsze podstawy dla umacniania solidarności finansowej, gospodarczej i politycznej w ramach Unii. Dlatego zastrzeżenia wobec tej części Konstytucji nie wydają się uzasadnione.

 

Kolejny zarzut dotyczy zagrożeń, jakie może nieść Konstytucja dla suwerenności narodowej. Wskazuje się tu przede wszystkim na zapis Artykułu I-6, który mówi, że "Konstytucja i prawo przyjęte przez instytucje Unii w wykonywaniu przyznanych jej kompetencji mają pierwszeństwo przed prawem państw członkowskich". Po pierwsze, z tekstu jasno wynika, że wyższość prawa unijnego dotyczy tylko i wyłącznie spraw, w których państwa członkowskie dobrowolnie przekazały swe kompetencje na szczebel unijny. We wszystkich pozostałych sprawach Konstytucja się nie wypowiada i obowiązują przepisy poszczególnych państw członkowskich. Jest to zgodne z tzw. zasadą przyznania, która powiada, że Unia działa w granicach kompetencji przyznanych jej przez państwa członkowskie (Artykuł I-11). Zasada przyznania, obok zasady pomocniczości i zasady proporcjonalności, stanowi jedną z podstawowych zasad funkcjonowania Unii. Po drugie, jest to zapis typowy dla każdej umowy międzynarodowej - po ratyfikacji, postanowienia takiej umowy stają się źródłem prawa krajowego, a w przypadku rozbieżności prawo krajowe musi się dostosować. Polska jest stroną wielu umów międzynarodowych, i postanowienia tych umów mają zawsze pierwszeństwo przed prawem krajowym. Wreszcie trzeba pamiętać, że Artykuł I-6 nie wnosi w istocie nic nowego do obecnego stanu prawnego. Polska, podpisując w 2003 roku Traktat Akcesyjny, przyjęła na siebie formalnie wszystkie zobowiązania z tytułu acquis communautaire, i w tych wszystkich dziedzinach prawo krajowe jest już od dawna podporządkowane prawu unijnemu.

 

Ta ostatnia sprawa jest zresztą warta szczególnego podkreślenia. W około 80 procentach swego tekstu Konstytucja jedynie powtarza normy prawne i uregulowania zawarte już we wcześniej podpisanych traktatach. Dotyczy to zwłaszcza kompetencji Unii i jej polityk. Nieuzasadnione są więc obawy, że Konstytucja jest krokiem w kierunku budowy europejskiego "superpaństwa". Przypomnijmy, że dewiza Unii, zapisana w Artykule I-8, brzmi "zjednoczona w różnorodności". Konstytucja nie daje Unii żadnych nowych kompetencji i uprawnień, które nie byłyby już zapisane we wcześniejszych aktach prawnych. Dotyczy to między innymi kontrowersyjnego Artykułu III-167, który zezwala na udzielanie pomocy publicznej gospodarce wschodnich landów Niemiec. Przywilej ten Niemcy wywalczyli sobie w Traktacie z Maastricht w 1991 roku, i Polska zaakceptowała ten zapis w negocjacjach akcesyjnych. Przyjęcie Konstytucji byłoby zresztą krokiem w kierunku zlikwidowania tego przywileju, bo Artykuł 167 wprowadza możliwość zniesienia tego przepisu po pięciu latach.

 

Wreszcie, krytykuje się nadmierną drobiazgowość uregulowań prawnych zawartych w Konstytucji. Rzeczywiście, czterysta czterdzieści osiem Artykułów (plus Preambuła), zapisanych na dwustu stronach tworzy rozbudowany dokument, któremu daleko do zwięzłości i jasności takich aktów prawnych jak na przykład Konstytucja Stanów Zjednoczonych, której tekst mieści się na dziesięciu stronach. Ale problem polega na tym, że Traktat ustanawiający Konstytucję dla Europy (tak brzmi pełna nazwa dokumentu) jest jednocześnie umową międzynarodową dotyczącą bardzo wielu dziedzin - musiały się więc w niej znaleźć nie tylko normy czysto konstytucyjne (sto czternaście Artykułów zapisanych na pięćdziesięciu stronach), ale także i szczegółowe ustalenia traktatowe. Być może lepiej byłoby rozdzielić część konstytucyjną i część traktatową, ale oznaczałoby to konieczność posługiwania się dwoma dokumentami, zamiast jednego.

 

Konstytucja nie jest więc dokumentem idealnym. Jest to niedoskonały kompromis, osiągnięty po ponad dwóch latach żmudnych negocjacji. Trudno oczekiwać, aby taki kompromis spełniał oczekiwania wszystkich państw i to pod każdym względem. Można zatem krytykować niektóre zapisy Konstytucji, ale trzeba zawsze patrzeć na całość dokumentu i mieć świadomość, że każde państwo członkowskie musiało zrezygnować z części swoich celów i oczekiwań w imię osiągnięcia czegoś w rodzaju największego wspólnego mianownika. Dlatego dyskutując o Konstytucji starajmy się możliwie rzetelnie ocenić, czy per saldo będzie ona korzystna dla Polski i Europy.

 

Można zrozumieć, że ci, którzy programowo występują przeciw integracji europejskiej, będą także za odrzuceniem Konstytucji. Tych jest jednak w Polsce zdecydowana mniejszość. Bardziej niepokoi brak poparcia dla Konstytucji ze strony umiarkowanych sił politycznych, które są generalnie zwolennikami integracji europejskiej. Jeśli ich celem jest odrzucenie obecnej wersji Konstytucji, aby zasiąść ponownie do stołu negocjacyjnego i wytargować lepszy tekst, to jest to kalkulacja naiwna i ryzykowna. Nie ma bowiem realnych szans na powrót do nicejskiego systemu głosowania, ani na wynegocjowanie zapisu o chrześcijaństwie. Skutkiem odrzucenia Konstytucji w referendum może być tylko osłabienie Unii, wzmocnienie tendencji odśrodkowych i narodowo-egoistycznych, oraz radykalne zmniejszenie poczucia wewnętrznej wspólnoty. Przegramy w ten sposób szanse na budowę Unii spójnej, sprawnej i solidarnej.

 

wstecz

 

All content Copyright C 2005-2006 Permedia acting for the European Parliament Information Office in Poland. All Rights Reserved.
Wydawca: Roman Gutkowski, Permedia; Redaktor Naczelna: Maria Graczyk; Informacje: info@eurokonstytucja.pl

Serwis stanowi własność Biura Informacyjnego Parlamentu Europejskiego w Polsce
Serwis hostowany przez firmę NorKon
Webdesigner Piotr Gessek