ZBIGNIEW KUŹMIUK poseł do Parlamentu Europejskiego, Grupa Europejskiej Partii Ludowej (Chrześcijańscy Demokraci) i Europejskich Demokratów |
||
![]() |
Francuskie "nie" z 29 maja i "nie" holenderskie z 1 czerwca stawiają Polskę w dogodnej sytuacji w sprawie Traktatu Konstytucyjnego. Do tej pory Polska i inne kraje nowoprzyjęte do UE były w swoisty sposób przyparte do muru. Gdyby nasz kraj opowiedział się przeciwko Konstytucji, zostalibyśmy pewnie wskazani przez "stare" państwa członkowskie jako państwo, które nie utożsamia się z wartościami i celami jednoczącej się Europy i to zaledwie rok po przystąpieniu do UE. Bez wątpienia reakcje starej piętnastki byłyby także o wiele ostrzejsze niż są teraz wobec Francji i Holandii, co po raz kolejny dowodzi, że nowi członkowie są traktowani z dużą dozą protekcjonalności. Skoro jednak odgrywająca ważną rolę w UE Francja powiedziała "nie", powinniśmy jasno powiedzieć, że konstytucja europejska w tym kształcie nie wejdzie w życie. Kontynuowanie więc procesu jej ratyfikacji w Polsce stoi pod dużym znakiem zapytania. Trzeba zaznaczyć przy tym, że w Polsce na długo przed referendum francuskim i holenderskim sformułowano wiele zastrzeżeń do Traktatu Konstytucyjnego. Przypomnijmy te najważniejsze. Po pierwsze, znaczące pogorszenie pozycji Polski w Radzie poprzez zmianę systemu głosowania. W ramach Traktatu Nicejskiego nasz kraj ma gwarantowaną liczbę głosów niewiele ustępującą liczbie głosów przyznanej Niemcom, państwu dwukrotnie liczniejszemu. Teraz bardzo łatwo zwraca się uwagę na to swoiste uprzywilejowanie Polski w tym traktacie, ale zapomina się, że Polska uzyskała je za zgodę na niekorzystne dla Polski kompromisy w sprawach gospodarczych (np. w sprawach rolnych, w kwestii znacznego ograniczenia produkcji stali w Polsce, czy skrócenia okresów przejściowych w ochronie środowiska). Po drugie, w Traktacie Konstytucyjnym zawarte są rozwiązania przesądzające o tym, ze Unia z federacji niezależnych państw powiązanych wspólnymi politykami staje się "superpaństwem" z Prezydentem i ministrem spraw zagranicznych. Szczególnie ta ostatnia kwestia wywołuje w Polsce niedobre skojarzenia. Zgoda na oddawanie tych prerogatyw UE będzie trudna do uzyskania, z powodu szczególnego położenia geograficznego, zaszłości historycznych, a przede wszystkim faktu, że swobodę w zakresie prowadzenia tej polityki Polska uzyskała zaledwie przed 15-stu laty. To, jak brak samodzielności w tej sprawie mógłby skutkować, można sobie wyobrazić choćby w oparciu o decyzje dotyczące konfliktu irackiego, czy pomarańczowej rewolucji na Ukrainie. W obydwu tych sprawach Polska zachowała się inaczej, niż oczekiwały tego najsilniejsze kraje EU. Po trzecie, Polska oczekiwała, że powołanie się na wartości chrześcijańskie w konstytucji będzie oczywistością, choćby przez szacunek dla ponad 1000-letniej historii chrześcijaństwa w Europie. Stało się niestety inaczej i stąd także daleko idąca wstrzemięźliwość do tego dokumentu w Polsce. I wreszcie na koniec należy zwrócić uwagę na styl i język, w jakim konstytucja została napisana. Wiele z jej zapisów jest rozwlekłych, a przy tym niejasnych i w związku z tym nieprecyzyjnych. Nawet jej główny twórca Valéry Giscard d'Estaing stwierdził, że konstytucja to "lepsze lekarstwo na bezsenność od większości pigułek, jakie się sprzedaje w naszych aptekach". Reasumując, stanowisko Francji i Holandii stawia pod dużym znakiem zapytania kontynuację procesu ratyfikacji konstytucji w Polsce. Ponadto konstytucja zawiera wiele rozwiązań, które dla Polski są szczególnie niekorzystne (na niektóre z nich zwróciłem uwagę wyżej). Dlatego moim zdaniem, jeżeli Europa chce dobrego Traktatu Konstytucyjnego, to prace nad nim powinny się rozpocząć od początku.
|
|
All content Copyright C 2005-2006 Permedia acting for the European Parliament Information Office in Poland. All Rights Reserved.
|
|
Serwis
stanowi własność Biura Informacyjnego Parlamentu Europejskiego w Polsce
|