Sylwester Chruszcz

- Poseł do Parlamentu Europejskiego,  Komisja Transportu  i Turystyki, Wiceprzewodniczący Komisji Rozwoju Regionalnego

Przystępując do przedstawienia swojego stanowiska dotyczącego stosunku do projektu Traktatu ustanawiającego Konstytucję dla Europy pragnę odnieść się do wyniku referendum francuskiego. To, co bowiem stało się we Francji 29 maja moim zdaniem będzie miało zasadniczy wpływ na losy nie tylko tego traktatu, ale przede wszystkim na przyszłość Europy i Polski.

Odrzucenie przez Francję projektu Konstytucji UE jest dobrą wiadomością dla Europy i dobrą wiadomością dla Polski, a to z trzech zasadniczych powodów:

 

Po pierwsze odrzucenie traktatu jest korzystne dla Polski, ponieważ oznacza, że relacje między państwami Unii będą oparte na Traktacie Nicejskim, który co prawda nie jest szczytem naszych marzeń, ale jest korzystniejszy dla nas od Konstytucji UE. Po drugie, nieprzyjęcie traktatu oznacza także zaniechanie lub przynajmniej przesunięcie w czasie planu budowy wielkiej biurokratycznej struktury europejskiej, w której hegemonami były by państwa dominujące w Unii, skazując państwa średnie i małe na bycie członkami gorszej kategorii. Po trzecie, wynik francuskiego referendum jest nadzieją dla Europy i nadzieją dla Polski na przyjęcie nowego modelu jednoczenia, opartego o koncepcję Europy Ojczyzn według projektu Charlesa de Gaulle'a na zasadach, o które apelował Jan Paweł II.

 

Moje stanowisko dotyczące traktatu Konstytucji UE pośrednio wyraziłem już w powyższej wypowiedzi. Postaram się teraz jednak przedstawić główne powody, dla których stronnictwo Liga Polskich Rodzin i ja osobiście namawiamy do zaniechania ratyfikacji tego projektu.

Po pierwsze, preambuła konstytucji nie wspomina o chrześcijańskich korzeniach Europy . Fakt ten w sposób oczywisty zaprzecza prawdzie historycznej i z punktu widzenia większości Polaków jest nie do przyjęcia, szczególnie w kontekście Naszej, polskiej historii. Przecież to właśnie w dużej mierze dzięki religii Naród Polski mógł przetrwać długie lata komunizmu! Swojego oburzenia nie kryją przedstawiciele Stolicy Apostolskiej. Jak stwierdził sekretarz Stolicy Apostolskiej ds. stosunków z państwami Jean-Louis Tauran: "W historii i kulturze Europy dominanta chrześcijańska jest więcej niż oczywista. Stąd też odniesienie do chrześcijaństwa nie byłoby wypaczeniem, lecz stanowiłoby uznanie dziedzictwa, do którego po dziś dzień odwołuje się większość Europejczyków". Zamiast odwołania do chrześcijaństwa w preambule widnieją puste zapisy o "świadomości wspólnego kulturowego, religijnego i humanistycznego dziedzictwa Europy" oraz "o pogłębianiu demokratycznego charakteru Europy". Jak "demokratyczna" jest Europa świadczy fakt, że jedyny demokratyczny organ Unii - Parlament Europejski, pomimo zapewnień o umacnianiu jego kompetencji, w dalszym ciągu ma znikomy wpływ na funkcjonowanie Unii Europejskiej. O tym jak nisko twórcy integracji cenią sobie wartości demokratyczne, świadczy fakt, iż pierwsze powszechne i bezpośrednie wybory do Parlamentu Europejskiego odbyły się dopiero w 1979 r., chociaż Parlament istnieje od 1958 r. (pod taką nazwą od 1962 r.). To tłumaczy, dlaczego Parlament Europejski nie może do dziś uzyskać kompetencji, które mieć powinien. Realną władzę w Unii Europejskiej dzierży Komisja, która wedle zapisów konstytucji europejskiej "jest całkowicie niezależna w wykonywaniu swoich zadań". Faktycznie więc decyzje zapadają w UE z dala od obywateli, nie mają oni praktycznie żadnego wpływu, czy to na kolejne postępy integracji, czy to na proces decyzyjny w Unii. Artykuł I Traktatu Konstytucyjnego mówiący o "nowym etapie w procesie tworzenia coraz ściślejszego związku pomiędzy społeczeństwami Europy, w którym decyzje podejmowane są w możliwie najbardziej otwarty sposób i na szczeblu jak najbliższym obywatelowi”, jest tylko kolejnym pustym frazesem.

Po drugie konstytucja europejska ogranicza w sposób znaczący obszary, gdzie państwom członkowskim przysługuje prawo weta wobec brukselskich decyzji. Konstytucji nie ustala nieprzesuwalnych granic kompetencji. Przeciwnie, granice ulegają zamazaniu, a przy pomocy niejasnych sformułowań nie próbuje się zapobiec ich przyszłym przesunięciom na rzecz Unii kosztem krajów członkowskich.

Traktat Konstytucyjny nadaje UE osobowość prawną, wprowadza obywatelstwo europejskie, wspólne symbole w postaci hymnu i flagi, a art. 6 wprowadza supremację prawodawstwa unijnego nad krajowym. Jeżeli więc Konstytucja Europejska ma być nadrzędna wobec Konstytucja Polskiej, to czym staje się ta druga?! Niczym! W tym kontekście oczywistym wydaje się wniosek, że utworzenie z państw europejskich faktycznej federacji sprawi, że państwa te automatycznie pozbawione zostaną charakteru suwerennych państw narodowych. I na nic zdadzą się zapewnienia unijnych entuzjastów, że "Unia ma tylko te kompetencje, które przyznały jej państwa członkowskie" oraz że "konstytucja europejska nie ustanawia europejskiego superpaństwa federalnego". Liczą się fakty, z których jasno wynika, że od ponad 50 lat UE stopniowo zmierza w kierunku federalizacji. Państwa ustępują w kolejnych sprawach ponadnarodowej Unii Europejskiej, czego uwieńczeniem było powstanie konstytucji europejskiej. Przyjęcie przez państwa członkowskie Traktatu Konstytucyjnego będzie początkiem końca dla państw narodowych.

Kolejna sprawa, którą chciałbym poruszyć, dotyczy zapisów konstytucji europejskiej ustanawiających: "kompetencje Unii w zakresie wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, która to obejmuje " wszelkie dziedziny polityki zagranicznej i wszelkie sprawy dotyczące bezpieczeństwa Unii, w tym stopniowe określanie wspólnej polityki obronnej, która może prowadzić do wspólnej obrony". Swoistym rozwiązaniem jest zapis o konsultowaniu z Unią przez każde państwo członkowskie "wszystkich kwestii związanych z polityką zagraniczną i bezpieczeństwa". W Traktacie Konstytucyjnym istnieje również pewnego rodzaju "klauzula lojalności”, z której wynika, że państwa mają obowiązek nienegowania raz ustalonej polityki zagranicznej Unii. Idąc dalej Traktat Konstytucyjny ustanawia stanowisko wspólnego ministra spraw zagranicznych, wzmocnioną współpracę w dziedzinie bezpieczeństwa, konkurencyjną wobec współpracy w ramach NATO. Jak istotna to sprawa dla nas, dla bezpieczeństwa Polski, chyba nikogo przekonywać nie muszę.

Reasumując, przyjęcie Konstytucji Europejskiej służy jednemu celowi - rozmyciu narodów Europy. Konstytucja ta jest w swej istocie antydemokratyczna, gdyż jedynie elitarna mniejszość pragnie stworzenia europejskiego superpaństwa. Tak, to nie narody, tylko ich elity kształtują unijną rzeczywistość! Na kształt konstytucji europejskiej obywatele nie mieli żadnego, nawet najmniejszego wpływu! Politycy różnych krajów wzywają do jej przyjęcia w imię wyższych, bliżej nieokreślonych idei europejskich.

 

W tym miejscu wspomnieć można chociażby słowa Vaclava Havla, który stwierdził: "Konstytucji nie da się wprawdzie czytać, ale należy ją przyjąć". Nasuwa się więc pytanie, w imię czego mamy ją przyjąć?! Jeśli ktokolwiek ma jeszcze wątpliwości, żeby ustosunkować się do tego aktu prawnego, radzę zrobić właśnie tę jedną prostą rzecz, która większości prounijnych polityków nie przyszła chyba do głowy - radzę przeczytać Traktat Konstytucyjny! Wtedy upewnią się państwo, że najodpowiedniejszym miejscem na jego przechowywanie, co zauważyli już Francuzi, jest kosz na śmieci!

 

 

wstecz

 

All content Copyright C 2005-2006 Permedia acting for the European Parliament Information Office in Poland. All Rights Reserved.
Wydawca: Roman Gutkowski, Permedia; Redaktor Naczelna: Maria Graczyk; Informacje: info@eurokonstytucja.pl

Serwis stanowi własność Biura Informacyjnego Parlamentu Europejskiego w Polsce
Serwis hostowany przez firmę NorKon
Webdesigner Piotr Gessek